Fluor jest bardzo toksyczny

fluor-szkodzi

Fluor

Fluor jest jedną z tych trucizn, które negatywnie wpływają na nasze zdrowie. Zauważcie że to, co jest szeroko promowane, najczęściej okazuje się być szkodliwe. Przykładów tego, co oficjalnie przedstawia się nam jako zdrowe, a co tak naprawdę okazuje się być zabójcze – jest mnóstwo.

 

Fluor, alkohol, kofeina, cukier, mleko, dieta oparta o węglowodany, produkty z glutenem, szczepionki, redukcja tłuszczy, obniżanie poziomu cholesterolu. Ta lista zdaje się nie mieć końca. Według mnie, należy kalkulować ryzyko i wykluczyć tyle trucizn, ile tylko się da. Ostatnio bardzo popularny i często lansowany przez studentów medycyny czy lekarzy, jest wegetarianizm. Jak grzyby po deszczu powstają inicjatywy, grupy i panele dyskusyjne, gdzie promuje się wegetarianizm, ale w regulaminie dyskusji wprost zakazuje się medycyny alternatywnej czy tzw. „teorii spiskowych„. Wegetarianizm okazał się być takim samym globalnym oszustwem, jak wiele innych tego typu. Jest to dieta, która zabija człowieka bardzo powoli, ale sukcesywnie. Wyczerpywanie się zapasów witaminy B12 trwa długie lata. Gdy nie spożywa się mięsa, przestaje się wydzielać enzym trawienny – pepsyna. Jej stężenie spada. Wiem, też chciałbym być wegetarianinem ze względu na cierpienie poddawanych ubojowi zwierząt. Ale niestety, żyjemy na okrutnej planecie. Gdyby nie wojsko, policja, więzienia, poprawczaki, sądy, i inne straszne rzeczy związane z przemocą – to nie moglibyśmy się zajmować poszerzaniem wiedzy. Tylko zajmowalibyśmy się zwierzęcą walką o przetrwanie, jak to bywało w „starych dobrych czasach„, tak ubóstwianych przez konserwatystów. To samo można odnieść do wegetarianizmu i konieczności spożywania mięsa. Zadajmy sobie pytanie, czemu studenci medycyny i młodzi lekarze, o racjonalistycznych, antyspiskowych i „genderowych” poglądach, tak wytrwale zachwalają wegetarianizm? Wiem, że to nie jest wpis o wegetarianizmie. Ale podobnie sprawa ma się z fluorem. Jest on dodawany do past do zębów. Zawiera go herbata. W USA, Australii i Wielkiej Brytanii, dodaje się go masowo do wody pitnej. W Polsce proceder ten dzieje się na dużo mniejszą skalę i nie wszędzie. Fluor jest neurotoksyną. Szkodzi nie tylko na mózg, ale na każdy organ ciała. Nawet twierdzenie, że fluor dobrze wpływa na zęby, wynika ze sfałszowanych badań naukowych. I jest z gruntu fałszywe. Fluoru także bronią wszelkiego rodzaju lobbyści. Najczęściej są to pożyteczni idioci, czasami są to osoby (autorzy, blogerzy, właściciele stron www, lekarze, eksperci, dziennikarze itp itd) przekupieni przez farmację. Zwą się oni na różne sposoby, bo kłamstwo ma wiele imion, masek i twarzy. Nazywają siebie więc: -„przeciwnikami teorii spiskowych -„racjonalistami” i „sceptykami -„racjonalnie myślącymi ludźmi” i „przeciwnikami oszołomów -„wierzącymi w naukę” (tę korporacyjną) -„fascynatami / hobbystami nauki -„przeciwnikami pseudonauki i bzdur -„korzystającymi z rzetelnych źródeł” itp itd. Owi racjonaliści i sceptycy specjalizują się w tym, że bronią wszelkich korporacyjnych i rządowych „wersji oficjalnych„. Logika ich działań jest prosta. Bronią oni wszystkiego, co przynosi zysk korporacjom, rządom, elitom, grupom lobbingowym. A krytykują wszystko to, co zagraża zysku w/w bytów. Tak więc bronią wszelkich możliwych trucizn, w tym szczepionek, GMO, aspartamu, cukru, chemii w jedzeniu, i oczywiście fluoru. Wstęp: Jarek Kefir fluor-jest-szkodliwy       Cytuję: „Temat szczególnie dla ludzi mieszkających w Wielkiej Brytanii, USA czy Australii. Nauka w kwestii fluorku jest nauką korporacyjną. Podstawy naukowe i bezpieczeństwo fluorku są takie same jak podstawy DDT, ołowiu w benzynie, azbestu i tytoniu. To oszustwo. Przez całe lata establishment służby zdrowia powtarzał nam, że ołów w benzynie był bezpieczny. Dziś natomiast wiemy, że mózgi dzieci doznawały uszkodzeń spowodowanych dodawaniem ołowiu do benzyny. Gdyby zapytać większość stomatologów oto co dodawane jest do wody, większość z nich z pewnością odpowiedziałaby bez wahania: fluorek sodu, farmaceutyczny fluorek sodu. To samo co możemy znaleźć w paście do czyszczenia zębów. Nie mają oni żadnego pojęcia o tym, że w 9 na 10 przypadków jest to kwas heksafluorokrzemowy, a ten kwas stanowi odpad przemysłu zajmującego się produkcją nawozów fosforanowych. Chodzi oto, że już od blisko stu lat przemysł sztucznych nawozów fosforanowych emituje do środowiska duże ilości dwóch bardzo toksycznych gazów, czyli fluorowodór i czterofluorek krzemu. Obecnie muszą je przechwytywać i robią to za pomocą spryskiwania wodą, a ta woda przekształca te dwa toksyczne gazy w kwas heksafluorokrzemowy, ta ciecz, która ma 25% stężenie ładowana jest na cysterny, rozwożona po całym kraju, a następnie dodawana do wody pitnej. Jeśli ta substancja wydobywa się z komina nazywamy ją substancją zanieczyszczającą powietrze. Gdy ta sama substancja zostanie dodana bezpośrednio do zasobów wody pitnej, gdy wylejemy ją do lokalnej rzeki, to wtedy jest substancją zanieczyszczającą wodę. Lecz jeśli ta sama substancja zostanie zapakowana na cysternę i sprzedana komuś, jak władzom odpowiedzialnym za wodę, to w magiczny sposób przestaje być substancją zanieczyszczającą środowisko i dodają to do zasobów wody pitnej, nie wylewają tego do rzeki w twoim pobliżu, dodają to po trochu bezpośrednio to zbiorników zaopatrujących cię w wodę pitną. Staje się cud, nie określa się już tego dłużej mianem toksycznej substancji zanieczyszczającej środowisko, teraz nazywa się produktem. Te ścieki nigdy nie są oczyszczane, to nie jest składnik o farmaceutyczniej czystości. To mieszanka najrozmaitszych gazów, jakie wydobywają się z komina fabryki zawierająca wiele zanieczyszczeń w tym wiele metali ciężkich. „Informacje które sugerowałyby lub mogły zachęcić do roszczeń przeciwko Komisji Energii Atomowej lub jej podwykonawcom, takie jak fragmenty opublikowanych artykułów powinny być zredagowane lub usunięte.” Komisja Energii Atomowej, 8 październik 1947 Wśród dokumentów Roberta Kehoe znajduje się badanie medyczne zawierające najbardziej aktualny stan wiedzy, badanie o wartości stu tysięcy dolarów w którym psu rasy beagle podano do oddychania fluor w ilościach zbliżonych do warunków pracy kobiet i mężczyzn pracujących w przemyśle aluminiowym czy w jakimkolwiek innym przemyśle w którym występuje fluorek. Co stało się z badanym psem beagle? Badanie to wykazuje, że fluorek okazuje się głęboko toksyczny dla zwierząt laboratoryjnych. Pies beagle, który wdychał sześć dni w tygodniu fluor, dokładnie tak jak robotnicy, odniósł rozległe obrażenia płuc oraz uszkodzenia węzłów chłonnych. Jeśli ktoś sądzi, że podzielono się tymi informacjami medycznymi z amerykańskimi lekarzami czy z robotnikami chodzącymi do tych lekarzy i pytającymi dlaczego są chorzy na rozedmę płuc to jest w błędzie, bo badanie i jego wyniki przekazano Komitetowi Prawników ds. Fluoru i pogrzebano. Od samego początku opozycja wobec fluoryzacji była porównywana do ludzi wierzących w to, że ziemia jest płaska lub bycie przeciwko narodom zjednoczonym. Opozycję przeciwko fluorkowi zrównywano z szarlatanerią lub paranoją. W rzeczywistości było to medialna nagonka/obsmarowywanie. W 1950 roku publiczna służba zdrowia zatwierdziła fluoryzację wody i niemal natychmiast powstał narodowy ruch przeciwników fluorkowi, który prowadzony był przez doktora George’a Woolboota. Każdy z nas powinien znać imię doktora George’a Woolboota. Był to pierwszy lekarz, który ostrzegał o niebezpieczeństwie śmiertelnych reakcji alergicznych na penicylinę. Był również jednym z pierwszych lekarzy, który przestrzegał przed rozedmą płuc spowodowaną paleniem papierosów. Prowadził swoją własny gabinet lekarski w Detroit w stanie Michigan. Ludzie przychodzący do niego skarżyli się na różnego rodzaju dolegliwości, niewyjaśnione dolegliwości, takie jak: bóle pleców, bóle żołądkowo-jelitowe, osłabienie mięśni czy bóle głowy. Odkrył, że przyczyną tych dolegliwości jest przyjmowanie niewielkich dawek fluoru. Jak w przypadku każdego rodzaju substancji chemicznej czy leku, zawsze znajdzie się niewielka grupa ludzi, którzy reagują wyjątkowo alergicznie na pewne substancje chemiczne. Doktor Woolboot ustalił, że jest to fluor. Dlatego też zaczął prowadzać całe serie podwójnie ślepych eksperymentów w ramach których podawał pacjentom do wypicia fluoryzowaną wodę bez ich wiedzy i symptomy alergiczne powracały. Nazwisko Woolboota bardzo szybko zamiast stać się gigantem ochrony zdrowia publicznego, zobowiązanym do ochrony zdrowia publicznego, ktoś kto ostrzegał nas przed penicyliną czy tytoniem, zamiast tego George Woolboot stał się marginalną postacią, która była krytykowana za swój sprzeciw wobec fluorku i to jest coś co ciągle się powtarza, raz po raz i nadal będą się powtarzało. Wypowiadanie się jako dentysta czy lekarz przeciwko fluorowi to coś niedopuszczalnego i było zabójcze dla twojej kariery. Nie znamy dziś imienia George’a Woolboota, ponieważ został on zdyskredytowany i oczerniony przez służbę zdrowia za swój sprzeciw wobec fluoryzacji.”

Flourek z perspektywy profesionalistów: pełne medyczne oskarżenie – napisy PL:

źródło 1: https://kefir2010.wordpress.com/2015/07/31/fluor-jest-bardzo-toksyczny-czemu-nas-tym-truja/ Źródło 2: Professional Perspectives on Fluoride: A Full Medical Indictment

Szkodliwy Gluten

Dawno nie poruszałem na swojej stronie tematyki szkodliwości glutenu jak i ogólnie, produktów zbożowych. Zboża to nie tylko uszkadzający cały organizm, w szczególności mózg, gluten, ale wiele innych toksyn. Między innymi:

-amylopektyny – to „cukry-terminatory” czyli węglowodany złożone, działają jeszcze bardziej szkodliwie niż czysty, rafinowany, przemysłowo produkowany cukier. Pamiętać powinni o tym szczególnie cukrzycy. Każda forma pieczywa jest dla nich jeszcze bardziej zabójcza niż czysty, biały cukier. A teraz pytanie za sto punktów: jak myślisz, dlaczego cukrzykom zaleca się do jedzenia przede wszystkim pieczywo?

-fenyloalanina w dużej dawce. Jest to aminokwas niezbędny, bo powstaje z niego w cyklu przemian m.in. dopamina i noradrenalina. Jednak jego przedawkowanie obniża poziom innego aminokwasu – tryptofanu, a co za tym idzie, serotoniny. Zjedzenie zbyt dużej ilości przemysłowego pieczywa, np bochenka chleba w ciągu kilku godzin, to niemal gwarantowana depresja i ogólne złe samopoczucie na okres około doby.

-do produkcji mąki, pieczywa, słodyczy z glutenem, makaronów itp – od około lat ’80 XX wieku zamiast życiodajnego jodu, używa się toksycznego bromu, który wypiera z organizmu jod. I tym samym, czyni człowieka bezwolnym, ogłupiałym, z niską energią życiową – zobacz tu więcej. Gdy przed 1980, 1990 rokiem dodawano jod do produktów spożywczych (pieczywo, makarony, mąki, sery, mleko i przetwory), to człowiek z dzienną porcją chleba (1 – 4 kanapki) wchłaniał nawet 700 mcg (mikrogramów) jodu. Dziś nie tylko jodu nie ma w większości produktów, ale maksymalną dobową dawkę zredukowano do 150 mcg.

gluten szkodliwy

Wiele uczonych, opłaconych pieniędzmi korporacji „autorytetów” będzie Cię przekonywać, że na to nie ma podstaw naukowych, itp. Z tym, że u prawie każdej osoby po odstawieniu glutenu poprawia się zdrowie. Tak było na przykład u mnie. Nie ważne jest czy dana idea, pogląd, czy choćby dieta, ma poparcie autorytetów religijnych czy naukowych. Ważne jest to, czy dana idea, pogląd, dieta itp itd, działa w praktyce, tu i teraz, i jakie przynosi owoce – rezultaty. Bo mamy oceniać po owocach – po rezultatach jakie są osiągane tu i teraz, w tej chwili – a nie po obietnicach.

Zarówno ideologie, religie jak i propozycje wszelkich „autorytetów naukowych” oparte są na obietnicach, obietnicach i jeszcze raz obietnicach, a nie na obserwacji rezultatów, owoców jakie dają tu i teraz, bo to wychodzi źle dla nich:
-ideologia mówi: „dopiero gdy 100% ludzi będzie wyznawać założenia ideologii i dopiero gdy 100% założeń ideologii zostanie wcielonych w życie, to społeczeństwo i jednostki będą szczęśliwe.
-religia mówi to samo co ideologia, tylko na innych płaszczyznach.
-tak samo nauka, choćby w sprawie glutenu – „dopiero gdy wszyscy przejdą na idealnie pełnoziarnistą dietę, to wtedy będzie ogólne zdrowie, ludzie zaczną chudnąć, i w ogóle zapanuje szczęście powszechne i dobrobyt powszechny na Ziemi.” Kłopot w tym, że na owej diecie pełnoziarnistej nikt nie schudł, te pełne ziarna jak i inne rzeczy z glutenem są spożywane przez większość, a otyłości, chorób serca, cukrzycy itp wywoływanych przez gluten, jest coraz więcej i więcej.

źródło: https://kefir2010.wordpress.com/2015/02/07/8-oznak-nietolerancji-glutenu-to-zwieksza-ryzyko-zgonu-o-600/

Uwaga na niezdrowe jedzenie

Syntetyczne witaminy mogą nawet zabić! Dlaczego ?

Z witaminami jest związane jedno z większych farmaceutycznych oszustw, w które włączyli się, o zgrozo, producenci suplementów. Przede wszystkim potrzebne jest rozróżnienie pomiędzy nazwą witamina naturalna / witamina syntetyczna. Większość zajmujących się tematem zwolenników medycyny naturalnej, słyszało o tym podziale, ale niewielu wie, jak głęboko ten podział sięga i jak bardzo nas oszukano, manipulując pojęciem: „witamina”. A niewiedza w tym temacie może kosztować kalectwo, a nawet życie..

Zacznijmy od manipulacji, jaką zrobiono przy określaniu pojęcia „witamina”. Najlepiej to zrobić na przykładzie witaminy C. Otóż witamina C to NIE JEST kwas L-askorbinowy. Kwas L-askorbinowy jest tzw substancją wiodącą przy opisywaniu witaminy C, to fakt. Ale tych substancji, które mają wzajemny, synergistyczny wpływ na siebie, w obrębie pojęcia „witamina C” jest kilkadziesiąt, kto wie, może nawet kilkaset! Należą do nich np bioflawonoidy, polifenole, mikro- i makropierwiastki, i szereg innych substancji. Te kilkadziesiąt, a nawet kilkaset substancji, razem z kwasem L-askorbinowym składającymi się na „witaminę C” znajdziemy oczywiście w owocach i warzywach.

Co natomiast mamy w handlu, w tym farmaceutycznym i suplementowym? W handlu mamy natomiast wyizolowaną wyłącznie „substancję wiodącą” czyli ów kwas askorbinowy. I to nie zawsze w formie L-, często występuje on w formie absolutnie nieprzyswajalnej R-. W XXI wieku zabawne wydaje się stwierdzenie, że wierne odwzorowanie wszystkich substancji składających się na witaminę C, jest praktycznie niemożliwe. W preparatach farmaceutycznych bądź suplementach do kwasu askorbinowego dodaje się najwyżej rutozyd (rutynę) i bioflawonoidy w śladowej ilości. Żadna korporacja nie odwzoruje wiernie tego, co jest w naturze, np w owocu. Nauka tego po prostu nie potrafi i prawdopodobnie bardzo długo jeszcze nie będzie potrafić.

Bez tych wszystkich bioflawonoidów, polifenoli, pierwiastków i szeregu innych substancji – wchłanianie witamin jest zaburzone. Ba, zaburzone jest także działanie takiego kwasu L-askorbinowego, jeśli podawany jest on sam, w syntetycznej formie i dużej dawce. Najnowsze badania nad spożywaniem syntetycznej witaminy C w mega dawkach udowodniły, że:

-hamują one tempo przesyłania impulsów nerwowo-mięśniowych; wzrasta zmęczenie mięśni i uboższa jest koordynacja ruchowa i wzrokowa;
-zaburza wytwarzanie naturalnej insuliny i zwiększa poziom cukru we krwi (jest to szczególnie groźne dla chorujących na cukrzycę i w grupie ryzyka);
-uszkadza cząstki witaminy B3 (zwanej także witaminą PP) – stosowana jest ona jako lekarstwo;
-zakwasza organizm, a nasze ciała są i tak najczęściej zakwaszone;
-u osób które zażywały mega dawki syntetycznego kwasu askorbinowego, złogi miażdżycowe w tętnicach szyjnych powstawały 2,5 razy szybciej;
-zaś u osób palących papierosy, zażywających syntetyczną witaminę C, miażdżyca rozwijała się aż 5 razy szybciej. A teraz zadajmy sobie pytanie. Dlaczego palaczom nagminnie zaleca się.. syntetyczną witaminę C?! Odpowiedź na to pytanie może, jak zwykle, boleć;
-powoduje skrzepy, zwiększa krzepliwość krwi, anormalnie zwiększa ilość fibrynogenu we krwil sprzyja powstawaniu kamieni moczowych i szczawianowych w nerkach i pęcherzu moczowym;

Określanie kwasu askorbinowego jako „witaminy C” jest nie tylko rażącym uproszczeniem. Jest to nazewnictwo potoczne, a co za tym idzie, wprowadzające w błąd! Witamina sztuczna to produkt krystaliczny, rafinowany, a więc obcy dla organizmu. Jest ona albo słabo przyswajalna, albo też w ogóle się nie przyswaja. Organizm musi zużyć masę energii na przetransformowanie formy krystalicznej do formy odpowiedniej dla organizmu. To dlatego przy zażywaniu syntetycznych witamin odczuwa się zwiększony apetyt – organizm domaga się niezbędnych składników żywnościowych, by mógł poradzić sobie z syntetyczną witaminą.

Podobnie jest z witaminami B. Znamy dziś ich mniejszą część. Zaś zalecanych do spożywania jest jeszcze mniej. Wśród witamin B, wylicza się: B1, B2, B3 (witamina PP), B 5 (pantotenian wapnia), B6, B7 (biotyna), B9 (kwas foliowy), B12. Zauważcie, że z indeksu witamin „B” zniknęły takie związki, jak: witamina B4 (cholina), witamina B8, B10, B11, potem: B13 i B14, B15 (di-metylo-glicyna, stosowana w terapii zaburzeń neurologicznych), B16, B17 (ważna i zapomniana amigdalina) i wyższe. Witaminy z grupy B również są obecne w owocach i warzywach, i również mają swoje substancje działające synergistycznie. W niedoborach witaminowych, tych z grupy B, stosuje się przecież większość tych witamin w połączeniu z dietą wysokobiałkową.

Pamiętajmy więc, że prawdziwe witaminy występują tylko w naturze, bo tylko natura potrafi je całościowo stworzyć w formie przyswajalnej dla człowieka. Witamina syntetyczna nie tylko gorzej się wchłania (albo nie wchłania w ogóle), ale może poważnie zaszkodzić. Czy w związku z tym należy się całkowicie wystrzegać syntetycznych witamin? Nie do końca. Można brać niektóre z nich. Np witaminę D3 w niedoborach lub w zimie (wtedy ma je 90% Polaków). Ale do witaminy D3 należy dodawać 100 mcg witaminy K, w formie MK-7. Podobnie można brać okresowo witaminy z grupy B w schorzeniach układu nerwowego, np depresji. Należy zadbać o dietę bogatą w warzywa i owoce. Witaminę C można dostarczać w postaci pomarańczy, cytryn, bądź aceroli w proszku.

Chodzi w tym wszystkim o to, że owoców, warzyw, wyciągów i ich sproszkowanej formy, nie da się opatentować i sprzedawać w aptece. Można wyizolować pojedynczy składnik wiodący (np kwas askorbinowy), i sprzedać go w formie tabletki. Ale to nie jest to samo. To dlatego informacje o tym, o tych subtelnych, ale znaczących różnicach, są ściśle ukrywane. Zawsze chodzi o dwie rzeczy. O zysk, ale nie tylko, bo majątek koncernów jest ogromny. Przede wszystkim chodzi o eugeniczny program kontroli populacji. Ludzi jest na Ziemi za dużo i ekosystemy nie wytrzymują rabunkowej, kapitalistycznej gospodarki. Z drugiej strony, gdyby nie różnorakie programy kontroli populacji – wyobraźcie sobie Chiny z 7 miliardami mieszkańców, Indie z 5 miliardami, Afrykę z 4 miliardami. Jak zwykle – jest to dylemat nie do rozwiązania. Każde rozwiązanie generuje zło.

Autor: Jarek Kefir,

źródło: https://kefir2010.wordpress.com/2015/02/27/syntetyczne-witaminy-moga-nawet-zabic-czyli-o-czym-koncerny-milcza/#comment-129215

Klikając w poniższy obrazek przeniesiemy się na stronę, gdzie znajdziemy suplementy diety naturalne be szkodliwych związków syntetycznych. Produkty są najszybciej i najwyższej wchłanialne na rynku. Transport do komórek nawet w 3 minuty a wchłanialność 97-100%